Wysuszacz twarzy | żel do mycia twarzy Lirene z morską algą - Malinowe C.

20 kwietnia 2017

Wysuszacz twarzy | żel do mycia twarzy Lirene z morską algą

lirene żel do mycia twarzy

Jakiś czas temu, a dokładnie 2 miesiące temu z ciekawości kupiłam żel do mycia twarzy marki Lirene. A dokładniej "nawilżający" żel do mycia twarzy. Przykuł on moją uwagę składem, a dokładniej brakiem SLS-u w składzie i jego pochodnych. Liczyłam więc na to, że żel oczyści moją skórę, nie wysuszając jej przy tym i nie podrażniając. Jak było naprawdę przeczytacie dalej :)

Żel ma lekko niebieskawy kolor, łatwo go rozprowadzić na całej twarzy, pieni się, ale niezbyt intensywnie. Zapachem przypomina mi tonik ogórkowy ;)

Zgodnie z tym co jest napisane na opakowaniu, żel nadaje się do każdego rodzaju cery. Jego zadaniem jest oczyszczanie, intensywne nawilżanie i regulacja pH skóry. Jak pisze dalej producent: "żel dogłębnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń oraz przywraca jej uczucie komfortu. Morska alga odbudowuje warstwę hydrolipidową naskórka, dzięki czemu głęboko nawilża. Bogaty we flawonoidy i witaminy wyciąg z lipy koi i łagodzi skórę, która po zastosowaniu żelu staje się pełna energii."

Ale bajka. Owszem żel dobrze oczyszcza skórę, nie czuć ściągnięcia na twarzy, nie podrażnia, ale za to nie ma tu czegoś takiego jak nawilżenie. Wręcz przeciwnie, jest mega wysuszenie. Po kilku dniach używania tego żelu zauważyłam sporo suchych skórek, co wyglądało naprawdę źle, bo właściwie wyglądało to tak, jakby cała skóra się łuszczyła. Od razu wiedziałam, że to wina tego żelu. Po odstawieniu go i powrocie do żelu Ziaji moja skóra wróciła do normy. Na szczęście...

Zawiodłam się na tym żelu i na pewno do niego nie wrócę. I też go Wam nie polecam, zwłaszcza jeśli z natury macie suchy typ cery. Dobrze, że tani, przynajmniej nie szkoda mi wydanych pieniędzy ;)

11 komentarzy:

  1. Ciężko znaleźć bardzo dobry żel do twarzy.
    Szkoda, że ten okazał się nietrafiony.
    Pozdrowionka serdeczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam nigdy tego gagatka i raczej się nie skuszę ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, na pewno się nie skuszę. W ogóle Lirene jakoś do twarzy mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sprawdziłam, że są dwie wersje tego żelu: żel nawilżający, który Ty opisałaś oraz żel pilingujący. który ja stosowałam i byłam zadowolona. Nie używałam go jednak codziennie, ale jako piling. Mój jest do cery normalnej,mieszanej i tłustej, a tu jest napisane każdy typ cery/.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od bardzo dawna nie stosowałam niczego od Lirene...Jakoś nie ciągnie mnie do tej marki. Jak na razie wygląda na to, że wychodzę na tym dobrze i chyba na razie tego nie zmienię ;)
    Dobrze, że ostrzegasz, kochana... Bardzo dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja go bardzo lubiłam - jego zapach jest cudowny! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oo, ja mam takie same doświadczenia z tym żelem. W ogóle marka Lirene zraziła mnie skutecznie do siebie ostatnio. Żel wysuszał, a tonik, który kupiłam zrobił mi na buzi taką masakrę, że do tej pory odczuwam skutki...

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam z tej serii płyn miceralny i zawiodłam się na nim ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. również mam i nie ma u mnie żadnych niepożądanych efektów ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A miałam Lirene za dobra markę... Teraz zmieniłam zdanie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)